Feromony – Opinie


Niektórzy z Was pytali mnie o opinie na temat wybranych feromonów. Generalnie gdzieś tam nie chciałem poruszać tego tematu i raczej omijałem szerokim łukiem zestawienie porównawcze feromonów różnych firm. Tym bardziej, że nie przetestowałem jeszcze wszystkiego, nie przetestowałem wszystkich możliwych połączeń feromonowych, nie miałem w rękach, ani na sobie feromonów każdej firmy, aczkolwiek wydaje mi się, że przetestowałem już całkiem sporo. Ale do rzeczy – postanowiłem podjąć wyzwanie, skoro regularnie przypominacie mi o tym bym to zrobił.

Jeszcze słowem wstępu dodam, że nie zamierzam rozpisywać się na temat działania każdego feromonu, a jedynie napisze trochę opinii na temat każdego mi znanego.

No to zaczynamy. Na początek idą najbardziej znane mi feromony firmy Inter Technologie Polska. Ogólnie mogę powiedzieć, że z tej firmy feromony polecałem, polecam i polecać będę, chyba, że ich skuteczność się zmieni w jakiś sposób. Ale nie zanosi się. Jestem im wierny.

Jak wspominałem w wpisie na stronie głównej moja historia z feromonami tej firmy(bo wcześniej próbowałem wielu innych) zaczęła się od BTB oraz NPA.

I to właśnie silne, nie pozostawiające złudzeń działanie przekonało mnie do feromonów tej firmy. BTB daje nam małego kopa, ale nie to jest zadaniem tego feromonu, BTB nas luzuje, osobiście mamy odczucie pozytywnego podejścia do świata i ludzi. Ludzie stają się naszymi przyjaciółmi i działa to obustronnie. My lubimy ich oni lubią nas. Więc BTB warto użyć do rozmowy o pracę, na luźne spotkania towarzyskie, tam gdzie chcemy zrobić dobre wrażenie, boimy się przesadzić i nie chcemy z niczym przesadzić. To bezpieczna opcja na początek.

Na drugi strzał w mojej historii poszło NPA, więc tu krótka opinia na temat tego feromonu. Zacznę w przypadku NPA od tego, że brakowało tu tego, jakiegoś „ŁAŁ”. Niby coś odczuwałem, ale nigdy nic wyraźnego, na tyle słaby według mnie, że zastanawiałem się czy w ogóle to działa czy tylko placebo. Czego w przypadku np. BTB nie było, tam zawsze czuję mega działanie i nie tylko tam. NPA za to będzie świetnym dodatkiem, ale o tym później.

W każdym razie jeśli miałbym już określić moje odczucia na temat NPA to działa lekko pobudzająco, ale przy tym ciut otumania jakby. Jest poczucie jakiejś małej euforii. Zwrotna reakcja otoczenia czyli ludzi jest taka, że również SA rozkojarzeni w naszym towarzystkie. Działanie NPA niweluje w pewien sposób alkohol – tak zauważyłem u siebie. Dobra opcja to NPA + alkohol + obiekt westchnień, który również alkohol wypił 🙂

Kolejne opinie dotyczą feromonu o nazwie Pheromax. Chyba mój numer jeden. Ale jest intensywny, bardzo nakręca. Nakręca w sensie takim, że chcemy zdobywać świat, jest trochę z tych feromonów jak ja to nazywam dominujących. W kontaktach z kobietami wyraźnie zwraca ich uwagę na nas, z kolei w kontaktach z innymi mężczyznami, którzy są naszą konkurencją np. w sporcie, w pracy albo w walce o kobietę wywołuje zdecydowanie napięcie. Dlatego nie polecam na spotkania biznesowe, na rozmowę o pracę, tam gdzie jednak ważne jest, aby klient, szef, przyszły pracodawca darzył nas sympatią, a nie czuł konkurencji, rywalizacji. Pheromax jest wyrazistym feromonem i idealnym do podbojów miłosnych, ale jest zbyt nachalny w pewien sposób. Dlatego idealne połączenie to BTB i Pheromaxu. Pheromax intryguje, wzbudza skrajne emocje w pewnym sensie, które mogą być dzięki BTB ukierunkowane w skrajnie pozytywne. Jest to mój ulubiony zestaw zresztą.

Kolejna opinia będzie na temat P6. To będzie dobra opcja na rozmowę o pracę, na spotkanie z klientem, na trudną rozmowę z szefem. Sprawdzi się kiedy negocjujemy, nawet sprawę mandatu za przekroczenie prędkości. Szczególnie jeśli funkcjonariuszem policji będzie kobieta, ale nie tylko, bo P6 działa bardzo uniwersalnie i wyczuwają go podobnie mężczyźni jak i kobiety, z tym, że kobiety dodatkowo podnieca i wprawia w pewien nastrój uległości. To też idealna opcja kiedy musimy skupić ludzi w centrum uwagi swojej osoby. Jeśli wykładamy, prowadzimy szkolenie itp. P6 będzie spisywać się idealnie. Ludzie dzięki P6 widzą w Tobie dominację, charakter, autorytet. Traktują Cię z dużym szacunkiem. Natomiast nam wydaje się automatycznie, że to nam się należy, że jesteśmy poważnymi osobami. Lubię tą opcje i używam kiedy trzeba.

Teraz kilka słów o Perfect Ten. Kupiłem go raz i więcej nie kupie. Ale nie, nie dlatego ,że nie działają. Dlatego, że mam już swój ulubiony zestaw i szybko go znalazłem. Natomiast Perfect Ten działa jak połączenie bardzo słabego Pheromaxu, albo NPA z dodatkiem słabej ilości P6. Czyli niby jakieś przebłyski charyzmy, porywczości zarazem, ale i tak za mało. Poza tym mnie po nim boli głowa i trochę jakby wyciąga ze mnie energie. Po całym dniu trzymania go na sobie moja opinia jest taka, że chce mi się spać, a dzień był jakiś taki przymulony, z chęcią na zdobywania świata, ale z jakimś ograniczeniem i blokadą. Więc działa, ale mi nie odpowiada. Uwaga – znam osoby, dla którym to idealna opcja, dlatego nie sugeruj się mną, tym bardziej, jeśli Tobie nie odpowiada P6 oraz Pheromax to być może własnie Perfect Ten jest dla Ciebie. Kwestia testów.

The EDGE – miałem, testowałem, więc piszę opinie. Nie przepadam za zapachowymi feromonami, ale The EDGE jest takim. Wolę bezzapachowe feromony i przykryć je swoimi ulubionymi perfumami. Samo działanie jest podobne do Pheromaxa z dodatkiem NPA. Więc działanie całkiem pozytywne. Na plus jest cena. Warto się zainteresować na początek. Dość uniwersalny feromon. Zapach też fajny, na pewno każdemu przypadnie go gustu.

Chikara – powiem szczerze, że pachnie świetnie – bo to podobnie jak The EDGE zapachowy feromon czy też mówiąc inaczej perfumowany. Także wygodna opcja dwa w jednym. Chikara jednak jest zdecydowanie feromonem bardziej nastawionym na zdobywanie naszych obiektów westchnień. Działa wyraźnie na kobiety. Dobry do nawiązywania kontaktów, budzi dobre relacje z nowo poznanymi osobami. Także sprawdzi się w klubie idealnie czy też na pierwszej randce.

W spokojniejszym dużo tonie jest Relationship Magic, który buduje świetnie więzi z osobami, które znamy w przeciwieństwie do wyżej opisanej Chikary. To dobra opcja dla osób w związkach, małżeństwach gdzie coś się psuje. U mnie zdawało egzamin zawsze gdy byliśmy w kryzysie. Nawet na mnie to działało, czasem sam miałem ochotę to wszystko rzucić, szczególnie gdy po niej widziałem brak entuzjazmu i brak budowania perspektyw na przyszłość. Po użyciu Relationship Magic nakręcałem się, a będąc z nią widziałem, że to wszystko ma sens, a ona całkiem się wyciszała i była skłonna do wszystkiego byle byśmy byli razem. Już nie jesteśmy razem, ale to po prostu zdrowy rozsądek, a Relationship Magic mógłbym przeciągać w nieskończoność coś co nie miało przyszłości. Ale polecam wszystkim, którzy wierzą i są pewni wspólnej przyszłości ze swoją druga połówka.

I ostatnie feromony, które testowałem i z których opinią warto się zapoznać to Alchemy. Bardzo tania opcja, chyba najtańsza z wszystkich, a przy okazji dość uniwersalna i lekka. Buduje pozytywne relacje, trochę nam pomaga poczuć się lepiej, ale to już nie Pheromax + BTB, który wręcz daje kopa i wyciąga z każdego przykrego stanu i każe wręcz zdobywać świat. Alchemy osobiście nie polecam, bo jednak jak już inwestować w feromony to warto je poczuć na 100%, a nie 20%. A alchemy to właśnie takie BTB, ale na 20%. Coś tam działa, coś tam czuć, ludzie jakby spokojniejsi i milsi, ale nie wyróżnia nas ten feromon. Nie dodaje przebojowości i tego błysku w oku.

Reasumując – polecam najbardziej BTB + PHEROMAX, czyli tak zwany pakiet startowy. Na pewno tego zakupu nie będziemy żałować, tu macie pewność, że poczujecie coś i nie będziecie mieć wątpliwości czy to plecebo.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s